BAR A BOO TACZAKA

niedrogie, włoskie dania w przyjemnym wnętrzu

rodzaj kuchni: włoska
zakres cen: 4,90 – 41,90 zł
godziny otwarcia: pon – pt 10.00 – 23.00, sob – nie 11.00 -23.00
adres: Poznań, ul. Taczaka 11/2
tel. 61 88 34 315

Niedziela, godzina obiadowa, wchodzimy, a tu, tak jak się spodziewalśmy, kolejka oczekujących na stolik, chętnych na włoskie specjały w przystępnych cenach. Kiedyś chodziło się tu na pizzę, wracamy po dłuższym czasie między innymi po to, żeby sprawdzić czy wciąż smakuje tak samo. Wnętrze jest przyjemne, udaje nam się dostać stolik tuż przy oknie z fajnym widokiem na skrzyżowanie ulic Taczaka i Kościuszki. Nie możemy doczekać się pizzy – czas oczekiwania 55 minnut, no tak jest ruch, to takie godziny szczytu w gastronomii, trudno, czekamy.

Na przystawkę bierzemy przepyszną,  zupę cebulową (4,90zł), żeby jak najszybciej zaspokoić pierwszy głód. Następnie postanawiamy spróbować makaranów i jednego z dań głównych. Wybór padł na spaghetti marinara, czyli makaron z mulami i grillowanym łososiem, w pikantnym pomidorowo – czosnkowym sosie (22,90zł) oraz na tagiatelle con prosciutto crudo e pomidori (19,90zł) tj. makaron z szynką parmeńską, pomidorkami suszonymi i cherry, trzema serami oraz rukolą. Dodatkowo decydujemy się na grillowane polędwiczki wieprzowe marynowane w burakach (25,90zł), podawane z kaszą pęczak i sałatką, okazuje się, że tu mamy małą zmianę, bo ostatnio polędwiczki marynowane są w estragonie, bierzemy :) Z pizzy najbardziej przypada mi do gustu Piccante Sorrentino (24,90 zł) z salami piccante, papryką i kozim serem. Makarany wypadły dobrze. Marinara wręcz fantastycznie, jest bardzo dobrze doprawiona, owoce morza wydają się świeże i dobrze przyrządzone, jest pikantnie, czosnkowo, pomidorowo i smacznie. Tagiatelle też jest ok, jedna bez zachwytu, bo nie jest to raczej żadna skomplikowana potrawa, którą łatwo zepsuć. Polędwiczki są bardzo dobrze doprawione, soczyste, wspaniale smakują w pęczakiem i innymi warzywami.

Czas na pizzę. Po długim oczekiwaniu na wymarzoną pizzę z bar a boo, przychodzi czas na ogromne rozczarowanie. Niestety na pierwszy rzut oka widać, że pizza jest za bardzo spieczona, szczerze mówiąc nie wygląda super zachęcająco i apetycznie, Ale ok, staram się nie zrażać, żołądek domaga się jedzenia, więc zaczynamy! Hmm….i to kolejny zawód. Niestety :( Pizza jest sucha, może za bardzo spalona (?) i czegoś tu brakuje…acha! Gdzie jest sos?!? Skończył się zapas, czy ktoś się zamyślił i zapomniał dodać jego odpowiednią ilość? Nie mam pojęcia. Dobrze, że na stoliku są moje ulubione oliwy smakowe, staram się ratować sytuację i doprawić pizzę smakiem chilli, trochę lepiej.

Obsługa jest bardzo sympatyczna, na dania, poza pizzą wcale nie czeka się długo. Organizację personelu przy takim obłożeniu w lokalu oceniamy na piątkę. Wnętrze, jest przyjemne. Plus za ceny napojów. Soki, cola, fanta itp można kupić za jedyne 3,5 zł, duże piwo w cenie 6 złotych. Generalnie wrażenie bardzo dobre, jakość większości serwowanych dań jest adekwatna do cen. Z wyjątkiem jednej nieszczęsnej pizzy. Bar a boo, błagam, zwróćcie większą uwagę na sos, przecież sos to najważniejszy składnik w pizzy, przynajmniej tak mi się wydaje. Jakość serwowanej pizzy jest zdecydowanie niższa o d tej, której zaznaliśmy tu podczas wcześniejszych wizyt. Raczej następnym razem zdecyduję się na jakąś pastę lub jedno z  dań głównych, no i na cebulową – obowiązkowo! :)

p.s. Odwiedziliśmy sentymentalnie pierwsze Bar a boo w  Poznaniu, ale jeżeli ktoś woli można też wpadać do Bar a boo Malta

D.T.